LIFESTYLE

Szkolne wspomnienia, czyli co pamiętasz ze szkolnej ławki

Empikfoto.pl - Szkolne wspomnienia

Co najchętniej wspominasz ze szkolnych czasów? Ulubionych nauczycieli? Długie przerwy spędzane na murku przed szkołą? Złote myśli, pierwsze miłości, mundurki, przetarte na kolanach spodnie? A może wycieczki, wagary i najlepszych przyjaciół? Zobacz do czego najchętniej wracają pamięcią Autorki najpopularniejszych blogów w sieci! Oto 8 wspomnień, które przeniosą Cię do szkolnej ławki!

Mówi się, że szkolne przyjaźnie to przyjaźnie na całe życie, a najlepsze wspomnienia to właśnie wspomnienia ze szkolnej ławki. To właśnie o tych najciekawszych opowiedziały nam Autorki jednych z najpopularniejszych blogów w sieci. Przeczytaj o klasowych wycieczkach na Mazury, mundurkowej codzienności, śpiewaniu „Widziałam orła cień” na lekcji muzyki oraz wagarach, z których nie był zadowolony nauczyciel fizyki i wyrusz w sentymentalną podróż do swojej szkoły. Oto 8 wspomnień, które zabiorą Cię w nostalgiczną podróż do czasów, w których nie było telefonów, królowały Złote Myśli i zawsze był czas na to, by porozmawiać na murku.

Wspomnienia ze szkolnej ławki, które wywołują uśmiech

Szkoła to nie tylko sprawdziany, kartkówki i dyktanda, ani oczekiwanie ostatniego dzwonka w czerwcu czy stres związany z wywiadówką. Szkoła to przede wszystkim najlepsi znajomi i mnóstwo wspomnień, które dziś mogą bawić do łez – szczególnie, gdy spogląda się na nie z perspektywy czasu i dzieli z tymi samymi przyjaciółmi. Być może trochę starszymi, być może trochę dojrzalszymi, ale nadal z tymi samymi, którzy podawali nam ukradkiem ściągi, zostawiali miłosne liściki w kieszeniach i wpisywali do Złotych Myśli.

Sylwia z mamawdomu.pl wspomina nie tylko swoich najlepszych przyjaciół, ale także ulubionego nauczyciela od muzyki:

Z przyjemnością wracam wspomnieniami do czasów szkolnych. Miałam bardzo zgraną klasę, z większością osób do tej pory spotykamy się i rozmawiamy o dawnych czasach. Miłych wspomnień było naprawdę wiele. Począwszy od gry w zbijaka, dwa ognie czy słup soli podczas przerwy, po mojego ulubionego nauczyciela od muzyki, który nie męczył nas piosenkami „z podręcznika”, tylko uczył nas śpiewania na ówczesnych hitach jak „Makumba” czy „Widziałam orła cień”. Najmilej wspominam jednak Dzień Wagarowicza, który w naszej szkole obchodzony był naprawdę hucznie. Uczniowie prześcigali się w ciekawych przebraniach. Po korytarzach spacerowało wielu kowbojów, księżniczek, Pippi Pończoszanek czy Smerfów. Po latach w pamięci nie pozostają wzory funkcji trygonometrycznych czy budowa Pantofelka (też się tego uczyliście?), ale atmosfera jaką tworzyli uczęszczający tam ludzie.

Małgosia z matczynefanaberie.pl z dużą nostalgią wspomina natomiast pierwsze miłosne liściki przekazywane sobie w czasach, w których uczniowie nie nosili ze sobą smartfonów. I choć nie wszystkie przyjaźnie ze szkolnej ławki okazały się relacjami na całe życie – przemiło myśleć o ludziach, których niegdyś spotykało się na co dzień.

Szkoła kojarzy mi się z totalną beztroską. Oczywiście dziś tak na to patrzę, bo gdy byłam jeszcze dzieciakiem to nie dostrzegałam w codziennym szkolnym rytuale żadnej beztroski.

To właśnie szkoła, już ta w najmłodszych latach ukształtowała mnie, mój charakter i uczyła, że marzenia są po to, by je realizować. Samo się nic nie stanie. Lata szkolne to pierwsze prawdziwe przyjaźnie, które kiedyś wydawały się przyjaźniami na całe życie, jak cyrografy podpisywane własną krwią. Dziś życie każdego z nas skierowało w różne zakątki kraju i świata i wszystko pękło, jak bańka mydlana.

Moje najcudowniejsze wspomnienie z czasów szkolnych to cudowni pedagodzy. Pierwsza Pani w szkole podstawowej. To dzięki niej moja edukacja potoczyła się w kierunku nauczania. To pierwsze miłości i liściki wrzucane do kieszeni ukradkiem w szatni. Nie mieliśmy telefonów. Z rozrzewnieniem wspominam tworzenie gazetki szkolnej i tańce na środku korytarza. Ot tak, bo taką mieliśmy fantazję. Oj czasie, gdy wszystko było wolno i wszystko było możliwe. 🙂 Dużo rozmawialiśmy i tworzyliśmy. Zawsze był czas na rozmowę.

„Psze pana”, zdarte kolana i beztroska radość

Wspominając szkołę mówisz często, że „wtedy to były czasy!”. Jako dzieci mieliśmy mnóstwo szalonych pomysłów i nie zawsze zastanawialiśmy się nad konsekwencjami, ale właśnie dlatego szkolne czasy wspominamy z największym sentymentem, a nauczyciele często pamiętają o swoich uczniach nawet sprzed kilku lub kilkunastu lat.

Tak właśnie szkołę wspomina Martyna z modnakomoda.pl:

Szkołę wspominam bardzo pozytywnie – ba, coraz pozytywniej, im bardziej się oddalam od nie w czasie ;)! Chyba tak to już jest, że obraz dawnych lat trochę się zaciera i po pewnym czasie zostają w pamięci tylko te dobre rzeczy, dlatego tak łatwo ulegamy wrażeniu, że „kiedyś to były czasy!”. Byłam tą szczęściarą, która chodziła do połączenia podstawówki i gimnazjum – ten sam budynek, ci sami nauczyciele, ci sami znajomi. Wszystko to spowodowało, że więzi, jakie wtedy powstały, istnieją do dziś. Przez cały czas spędzony w mojej zawierciańskiej „Trójce” chodziłam do klasy pływackiej”, więc moje wspomnienia wiążą się głównie z spędzaniem dziesiątek, setek godzin w basenie, z wpadaniem na zajęcia z mokrymi włosami, bo „psze pana, wszystkie suszarki były zajęte!”, ze szlifowaniem „czasów” i robieniem „życiówek”. Z wyjazdami na zawody. Tworzyliśmy niesamowitą ekipę, do tego stopnia, że trenerzy nadal pamiętają moją klasę, mimo że od gimnazjum minęła prawie dekada. Szkoła była super :)!

Paulina z oliloli-newlife.com cieszy się zaś ze wspomnień, które choć liczą sobie już prawie 2 dekady, nadal wywołują tyle samo radości:

Wspomnienia z czasów szkolnych zawsze wywołują u mnie uśmiech. Szkolne wycieczki z ogromem wariacji, stres związany z pierwszymi wagarami czy karteczki przesyłane na lekcjach to dopiero początek! Najmilej wspominam jednak jedną z pierwszych lekcji angielskiego; siedziałyśmy z koleżanką Martą w ostatniej ławce i miałyśmy wyjątkowo dobry humor. Z ust nauczyciela padło słówko „craft” – co dla nas stało się powodem do wygłupów; i tak „kraft – krawczyk” wspominamy do dzisiaj z takim samym gromkim śmiechem jak prawie 20 lat temu.

Szkolna moda, czyli mundurki, lambadówki i styl lat 90.

Pamiętasz czasy mundurków, gdy najważniejszym elementem stroju był fartuszek i szkolne godło? I gdy chłopcy woleli grać wytartą piłką na boisku, a każda z dziewczyn marzyła o modnych kreacjach, by wraz z koleżankami urządzić prawdziwy pokaz mody?

To właśnie granatowe mundurki najlepiej wspomina Ania z mamoholiczka.pl:

Jestem dzieckiem PRL-u. Skończyłam muzyczną podstawówkę, gdzie obowiązywały mundurki szkolne. A właściwie granatowe fartuchy z białymi kołnierzykami. Jednak dzięki temu, że każdy z nas wyglądał podobnie, nikogo nie interesowało, co drugi ma pod fartuszkiem. Moda szkolna po prostu nie istniała! Tym bardziej chora rywalizacja w tym temacie… Teraz, jako mama uczennicy wspominam te fartuszki z jeszcze większym sentymentem.

Alicja z poliszmamidzieciole.pl również z sentymentem wspomina szkolną modę. To jednak moda lat 90., której trendy zamierzała wyznaczyć jako ośmiolatka, gdy do szkoły zapomniała założyć… Zresztą, przeczytaj:

Wspomnienie czasów szkolnych powoduje, że od razu radośnie się uśmiecham:) Zapewne dlatego, że w pierwszych latach miałam całkiem sporo wpadek, zwłaszcza tych „”modowych””. Lata 90-te to czasy słynnych lambadówek 🙂 Każda dziewczynka z mojej szkoły marzyła o kiczowatej spódniczce wraz z błyszczącymi legginsami! Kiedy moja mama podarowała mi w prezencie przecudną czarno – różową lamabdówkę byłam w siódmym niebie! Chodź miałam dopiero 8 lat wiedziałam. że to będzie jeden z najfajniejszych ciuchów w mojej szafie. No cóż, jedno jest pewne – zawróciła mi w głowie! Do tego stopnia, że następnego dnia w podskokach powędrowałam w niej do szkoły. Upsss miałam zamiar w niej powędrować, a z tego całego podniecenia założyłam na siebie wszystko za wyjątkiem cudnej lambadówki 🙂 W szatni kiedy to koleżanka dziwnie mi się przyglądała czułam się jak gwiazda, w końcu taka spódniczka to było marzenie.Szkoda tylko,  że dopiero po pierwszej lekcji zorientowałam się, iż świecę prawie gołą pupą:) Chciałam wprowadzić trend na same legginsy, ale chyba nikt nie łyknął tego, że same rajstopy to hit tego roku szkolnego 🙂 Jak widać świat nie był na to gotowy 🙂

Beztroska młodość, czyli „szkoło trwaj”!

Szkoła to przecież także wakacje i choć jako uczniowie wszyscy chcieliśmy być dorośli, dziś doceniamy tę beztroskę i z sentymentem wspominamy czasy, gdy do realizacji nawet najbardziej szalonych planów potrzebowaliśmy jedynie… grupki najlepszych przyjaciół. Właśnie takie momenty wspomina Kasia z kiedymamaniespi.pl:

Wspomnienia ze szkolnych lat to wspomnienia mojego nastoletniego życia pełnego niezapomnianych chwil. Miesiące spędzone pod żaglami, koncerty, biwaki i wycieczki. To był naprawdę beztroski i pełen wrażeń czas. Zawsze chętnie wracam do tamtych wspomnień, do pierwszych przyjaźni, pierwszej pracy i niekończących się szalonych pomysłów w moje głowie. Młodość rządzi się swoimi prawami. Cieszę się, że zawsze miałam odwagę „złapać szczęście za ogon i dusić jak cytrynkę”. Dziś z uśmiechem na ustach wspominam szalone wypady na koncerty, skok na bungee czy niezliczone rejsy po Mazurach. Chciałoby się rzec chwilo trwaj, ale ten czas mam już za sobą.

i wtóruje Jej Ola z rodzinkazinnegoswiata.pl:

Czasy szkolne wspominam z wielkim sentymentem. To był wspaniały czas odkrywania, pierwszych podróży i wielkich przyjaźni, które trwają do dziś. Na samą myśl o tym czasie w mojej głowie słyszę szum morskich fal w środku nocy, widzę fruwające iskry nad ogniskiem i słyszę melodyjne dźwięki gitary akustycznej. Warto choć na chwilę cofnąć się w czasie, choćby wspominając te wyjątkowe chwile.

A jakie są Twoje najlepsze wspomnienia ze szkoły? Do czego najchętniej powracasz i co wspominasz z największą nostalgią? Podziel się z nami najfajniejszymi momentami!

 

Udostępnij:

Zostaw komentarz

Dla weryfikacji, podaj brakujący składnik (liczbę) działania matematycznego: Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.