LIFESTYLE

O fotografowaniu Dzieci i nie tylko… Rozmowa z Pauliną Drozdą.

Dziś zapraszamy na rozmowę z Pauliną Drozdą, którą poznaliśmy na naszym fanpage na Facebooku.
Jeśli zdarza Wam się uczestniczyć w różnych rozmowach o fotografii na naszej tablicy możliwe, że mieliście również przyjemność poznać Paulinę i jej radosne, pastelowe zdjęcia…

Jak długo zajmujesz się fotografią i jak to się stało, że zaczęłaś zajmować się nią profesjonalnie?

W swoim fotograficznym życiu mam dwie daty narodzin. Jako pięciolatka uczyłam się od dziadka nawijać filmy w ciemni, pamiętam zapach chemii i magię powstającego obrazu. W domu większość książek to albumy o historii malarstwa i fotografii. Uczyłam się czytać, przeglądając ich karty… Powstał we mnie ogromny szacunek do zatrzymywania chwil na kliszy, ta atmosfera namaszczenia i świadomość, że jest to coś niezwykłego…

Potem traktowałam aparat jak każdy przeciętny użytkownik. Na wakacjach, ze znajomymi, z okazji różnych spotkań rodzinnych. Wszystko zmieniło się, kiedy na świat przyszła moja córeczka, Maja. I wraz z nią narodziłam się fotograficznie po raz drugi. Odkryłam dla siebie własną ścieżkę. Fotografowanie pierwszych uśmiechów, kroczków, ząbków, zatrzymywanie tych najmniejszych radosnych chwil – okazało się być dla mnie ogromną radością! Nie rozstawałam się z aparatem 😉 A ponieważ jestem bardzo dociekliwa, zaczęło mnie zastanawiać, dlaczego niektóre zdjęcia wychodzą lepiej niż inne. Tak, metodą prób i błędów, rozpoczęłam nie kończącą się podróż w poszukiwaniu dobrego światła 🙂

Jedno z pierwszych zdjęć zrobionych z lustrzanki – moja córka Maja pod góralską chatką, fot Paulina Drozda

Maja rosła, czas mijał, ja uczyłam się coraz więcej. Zmieniłam aparat na pierwszą lustrzankę, a mój entuzjazm rósł coraz bardziej. Zaczęłam prowadzić fotograficznego bloga, na którym piszę do dzisiaj, bo chciałam podzielić się ze znajomymi i rodziną tymi okruszkami naszego szczęścia. Przyjaciele mówili, że robię piękne zdjęcia, nieznajomi, że mam oko do kadrów… Pojawiły się pierwsze zapytania na maila, czy wykonuję sesje rodzinne. Długo odmawiałam. Pisałam, że jestem tylko amatorem z aparatem.

Po ponad roku od pierwszych zapytań, stwierdziłam, że może spróbuję – zrobiłam pierwszą sesję. Na początku myślałam, że dofinansuję swoje hobby, może dokupię obiektyw. Nie sądziłam nawet, że fotografia może stać się moją pracą. Jak bardzo się myliłam 😉 Po kilku miesiącach nie byłam już w stanie łączyć obowiązków zawodowych i fotografii. Musiałam wybrać. Wybrałam tak jak umiem najlepiej – sercem.

Maja ma teraz 4 i pół roku. Tyle ile moja miłość do fotografii. Profesjonalnie zajmuję się fotografią od półtora roku.

 Jedno z pierwszych zdjęć zrobionych na zlecenie – Hania, fot. Paulina Drozda

Czyli zaczynałaś od fotografowania dzieci. W jakiej fotografii specjalizujesz się obecnie?

Specjalizuję się w szeroko pojętej fotografii rodzinnej. Dziecięcej, ciążowej, ślubnej… Jednak to chyba dzieci, od których rozpoczęła się moja przygoda z aparatem na zawsze zostaną „oczkiem w głowie”. Moje zdjęcia są radosne, pastelowe. Chcę na nich pokazać to jak widzę świat – jestem nieuleczalną optymistką, naładowaną energią i nie widzącą przed sobą rzeczy niemożliwych 😉

Specjalizuję się w radosnej fotografii rodzinnej – Hania, fot. Paulina Drozda

Fotografia, którą się zajmujesz wymaga stałego kontaktu z coraz to nowymi ludźmi. Twoimi modelami nie są profesjonaliści. Jak pracuje się z amatorami?

Uwielbiam swoją pracę, za harmonię jaką mi daje. Okresy intensywnego, nieraz intymnego kontaktu z ludźmi przeplatane są samotnym siedzeniem nad selekcją i obróbką. To jest dokładnie to czego potrzebuję! Niewątpliwie w kontaktach międzyludzkich i „otwieraniu” moich modeli (tych dużych i małych) pomagają mi moje wcześniejsze zawodowe doświadczenia. Byłam szkoleniowcem, co oznacza, że musiałam umieć zapanować na ludźmi, stworzyć przyjazną atmosferę, dotrzeć do nich. Jeszcze bardziej pomaga mi mój charakter – jestem zawsze roześmiana i rozgadana, nie tworzę sztucznego dystansu.

Ponieważ zaczynałam od fotografowania dzieci, mam niewątpliwie pewne specyficzne nawyki w pracy, które przenoszę również np. na grunt fotografii ślubnej. Z dziećmi nic nie da się zrobić na siłę. Są naturalne, spontaniczne i wyczuwają fałsz. Dlatego ważne jest abym naprawdę cieszyła się z obcowania z dziećmi. Nie ma mowy o ustawianiu maluchów. One nie pozują. One się bawią – a ja z nimi.

Dzieci nie pozują, dzieci się bawią – Maja, fot. Paulina Drozda

Podobnie jest z dorosłymi – rozmawiamy, bawimy się, rzucam pomysłami, pozwalam im je pociągnąć w dowolną stronę. Nie odliczam „jeszcze, jeszcze, broda w lewo, raz, dwa…” Sama bym w takich warunkach uciekła przed aparatem 😉 Uważam, że na zdjęciach najlepiej wychodzą prawdziwe emocje.

   Z dorosłymi również się bawię, rzucam pomysł i pozwalam im pociągnąć go dalej – Ania i Piotrek, fot. Paulina Drozda

Mimo wszystko na pewno część Twoich Klientów stresuje się, sztywnieje przed aparatem. Jak sobie z tym radzisz?  

Kiedy mam spotkanie z parą w sprawie sesji ślubnej, w 90% słyszę w pierwszych kilku zdaniach, że nie lubią być fotografowani. Doskonale ich rozumiem 🙂 Sama uciekam przed aparatem! Większość z nas ma niezbyt dobre doświadczenia – na zdjęciach widzimy siebie w gorszej odsłonie, niż w naszej głowie czy w lustrze. Nie mamy panowania nad tym jak wyglądamy kiedy ktoś robi nam zdjęcia, nie widzimy się… Dlatego tak ważne jest zaufanie do fotografa. Zawsze powtarzam, że sama jestem kobietą i wiem jak ważne jest aby pokazać kogoś z najlepszej strony.  Pilnuję na sesji nie tylko parametrów ekspozycji, kompozycji, ale też patrzę czy fryzura się nie poczochrała, czy skóra się nie świeci i z którego profilu lepiej się wygląda. Ktoś kiedyś napisał, że jestem fotografem, makijażystką, stylistką, a do tego można się uzależnić przeze mnie od pysznej kawy 😉

Ważne jest zaufanie do fotografa, staram się pokazać każdego z najlepszej strony – Asia w oczekiwaniu na bliźniaki: Wojtusia i Tomka, fot. Paulina Drozda

Jakie  jeszcze cechy powinien mieć według Ciebie dobry Fotograf Rodzinny?

Wydaje mi się, że są dwa warunki. Po pierwsze trzeba być dobrym rzemieślnikiem, umieć sobie poradzić w każdych warunkach oświetleniowych, wiedzieć czego oczekuje klient i zrobić sesję tak by był zadowolony, ale po swojemu. Trzeba mieć swój własny styl. Druga bardzo ważna sprawa – trzeba to po prostu kochać! Praca fotografa rodzinnego jest czymś co daje ogromną satysfakcję, ale wymaga też niespożytej energii. Dziecko na sesji – w przeciwieństwie do profesjonalnej modelki – nie zrozumie, że mamy gorszy dzień. Uśmiech w tej pracy to podstawa.

W trakcie reportażu staram się nie przeszkadzać i być obserwatorem – Kamila, fot. Paulina Drozda

Jakie zdjęcia najbardziej lubisz robić, co daje Ci najwięcej radości?

Najbardziej cenię sobie światło naturalne oraz prawdziwe emocje. Dlatego najbardziej lubię fotografię dziecięcą (maluchy są naturalne niezależnie od okoliczności) i reportaże ślubne. W trakcie reportażu jestem świadkiem wielu wydarzeń, tempo pracy jest niesamowite – często zaczynam towarzyszyć parze z samego rana, a kończę w środku nocy. Żyję wtedy głównie o kawie 😉 Ale nie dlatego, że ma mnie pobudzać – tą funkcję spełnia najlepiej adrenalina, która zaczyna krążyć we krwi. Czuję się jak myśliwy na polowaniu, wyszukując z ukrycia gestów wzruszenia, przyjaźni i miłości. Wzruszam się też nieprzyzwoicie w trakcie przysięgi 😉

Przepis na domową sesję: znajdź dziecku ciekawe zajęcie – moja córka Maja, fot. Paulina Drozda

Ponieważ wśród naszych czytelników jest wielu Rodziców,  chcielibyśmy porozmawiać z Tobą na temat fotografii dziecięcej. Czy mogłabyś przekazać wszystkim czytającym nas Rodzicom kilka wskazówek jak fotografować dzieci?

Przede wszystkim fotografujcie dzieci w naturalnych sytuacjach i otoczeniu. Wiem, że większość osób pragnie zakupić tło, dwie lampy studyjne i tak uwiecznić swoje dziecko. Jednak największą wartość mają te „prawdziwe” zdjęcia. Osobiście najbardziej lubię plener lub domowe sesje.

Przepis na domową sesję:

– przygotuj się do zdjęć, najlepiej rano. Światło jest najlepsze, a dzieci są wtedy pełne energii.

– rozstaw miejsce do zabawy w najjaśniejszym miejscu mieszkania. Posprzątaj wszystko co może wejść w kadr, jeśli trzeba przesuń meble, bibeloty z szafek przełóż w inne miejsce.

Przepis na domową sesję: poeksperymentuj – moja córka Maja, fot. Paulina Drozda

– przygotuj dziecku zajęcie. Może to być modelina, kredki, farbki, gotowanie. Wszystko zależy od wieku Twojego dziecka i zajęć jakie lubi.

– postaraj się aby wszystko było zgrane kolorystycznie.  Ubierz dziecko w jednokolorowe ubranie, bez wyraźnych wzorów czy naszywek. Im mniej „rozpraszaczy” tym lepiej.

– jeśli bawisz się w manualne ustawienia, korzystaj z możliwie małej przesłony (np. 1.8), nie używaj lampy wbudowanej

– zaproś dziecko do zabawy. Pozwól mu się ubrudzić, nachlapać. Posprzątasz potem i wypierzesz – dobre zdjęcie wymaga poświęcenia 😉

– fotografuj z wysokości oczu dziecka, uklęknij jeśli trzeba.

– poeksperymentuj, stań na krześle, zrób zdjęcie znad głowy dziecka, zadaj mu pytanie, albo zawołaj by spojrzało na Ciebie. Zrób zdjęcie samych pracowitych rączek, skupionych oczu…

A najważniejsze – bawcie się dobrze!

Przepis na domową sesję: poeksperymentuj – moja córka Maja, fot. Paulina Drozda

Czego według Ciebie powinniśmy unikać fotografując dzieci?

– nie musztrujmy dziecka: „popatrz tu”, „uśmiechnij się”. Dziecko ma prawo zachowywać się naturalnie. Jeśli będzie się czuło do czegokolwiek zmuszane, straci humor i ze zdjęć nici…

– nie używajmy flesza wbudowanego. Lepiej robić zdjęcia kiedy jest widno.

– nie fotografujmy „z prostych nóg” – klęknijcie i wejdźcie w perspektywę jaką ma Wasze Dziecko.

 

Jak zachęcić dziecko do swobodnego zachowywania się przed aparatem?

Po sesji zdarza mi się z uśmiechem tłumaczyć rodzicom, że tak poza tym to jestem normalna – bo na sesji mogą odnieść inne wrażenie 😉 Szczekam jak pies, skaczę jak żaba, zakładam rogi renifera… Wszystko by rozbawić malucha 🙂 Trzeba zrozumieć, że zdjęcia to ma być dla dziecka zabawa. Im młodszy jest „model” tym krócej mogą trwać zdjęcia. Kiedy maluch jest już zmęczony i nie chce się bawić, trzeba dać mu odpocząć.

Czy sprzęt ma znaczenie? W jaki sprzęt najlepiej zainwestować jeśli chcemy fotografować swoją rodzinę, dzieci i nie posiadamy zbyt wielkich funduszy?

Sama zaczynałam kieszonkowym kompaktem i wiem, że choć nie zawsze da się nim zrobić udane zdjęcia, to jednak się da. Trzeba tylko szukać dobrego światła. Z lepszym sprzętem mamy coraz większe możliwości, pozwala nam maksymalnie wykorzystać światło zastane. Osobiście zawsze przedkładam jasność obiektywu nad jego uniwersalność i uważam że lepiej jest kupić jasny obiektyw stało ogniskowy, niż ciemniejszego zooma. Taki „must have” dla fotografii rodzinnej to 50mm/1.8. Mój pierwszy obiektyw, z którego do dzisiaj bardzo często korzystam. Doskonała proporcja jakości do ceny.

Napiszesz nam kilka słów o okolicznościach powstania Twojego ulubionego zdjęcia?

Bardzo ciężko jest mi wybrać ulubione zdjęcie. Notorycznie „zakochuję się” w nowych. Potem przychodzą jeszcze nowsze 😉

Jednym z moich ostatnich ulubionych zdjęć z prywatnej galerii, jest obraz mojej córeczki, która żegna się ze swoją kuzynką. Zdjęcie to zrobiłam na wakacjach w Turcji. Miejsce było idealne, zdarzył się również idealny moment. Stały tak przytulone tylko sekundę… Emocje na ich twarzach, kwiaty – wszystko zagrało. Dorosłych modeli można poprosić o powtórzenie ujęcia – robienie zdjęć dzieciom jest bliższe reportażowi. To zdjęcie rozczula mnie za każdym razem kiedy na nie patrzę.

 Żegnające się kuzynki – moja córka Maja i jej kuzynka Łucja, fot. Paulina Drozda

Kto Cię inspiruje? Czy masz ulubionych fotografów?

Łatwiej chyba mi powiedzieć co mnie inspiruje. Staram się nie inspirować pracą innych fotografów, ponieważ nie chciałabym stać się czyjąś kopią. Za to życie, przyroda – są moją inspiracją od zawsze. Do sesji przemycam elementy danej pory roku, krajobrazu jaki zobaczyłam, pogody… Te obrazy gdzieś krążą po mojej głowie i tylko czekają kiedy je wykorzystam.

Najnowsza inspiracja – wiosna – Amelka, fot. Paulina Drozda

Paulina Drozda o sobie:

Nie wybierałam nigdy fotografii jako życiowej drogi – to ona znalazła mnie i okazało się że nie można już bez niej żyć. Staram się pokazać na zdjęciach moją życzliwość do świata i wiarę w ludzi. Intuicyjnie szukam we wszystkim piękna. Zajmuję się głównie fotografią rodzinną, dziecięcą i ślubną, bo uwielbiam podpatrywać przez wizjer ludzkie emocje – a gdzie nie manifestują się one piękniej, niż w rodzinie?

http://drozdaimmagine.blogspot.com/

 

 

Udostępnij:

6 comments

  1. niematkapolka 2 lutego, 2012 at 16:37 Odpowiedz

    Nie ma tygodnia, żebym nie zerkała na bloga (od niedawna i stronkę). Super miejsce! Zdjęcia z takim klimatem, że oderwać się od nich nie można.
    Co ważniejsze, dużo można się nauczyć o fotografowaniu. Zwłaszcza o fotografii dziecięcej, a ta taka wdzięczna, spontaniczna i kolorowa 🙂
    Życzę dalszych sukcesów, kolejnych pomysłów i… czekam na SWO, bo wciąż „strona dostępna już wkrótce” 😉

  2. Szczęsny Jabłoński 6 lutego, 2012 at 13:27 Odpowiedz

    Udany wpis. Gratulacje dla autora :D. Podeślę linka do tej stronki przyjaciołom, sądzę, że też powinni ją polubić. Chcę wierzyć, że takie witryny bez przeszkód będą prosperowały w polskim necie pomimo zgodzenia się na ACTA przez Polskę. Myślę, że będę odwiedzać tego bloga częściej.

    Bywaj ! – Szczęsny Jabłoński

  3. - blog.empikfoto.pl 16 lutego, 2012 at 12:33 Odpowiedz

    […] naszej tablicy na Facebooku można zobaczyć naprawdę wiele bardzo ciekawych fotografii. Ostatnio rozwialiśmy z Pauliną, która zajmuje się fotografią profesjonalnie. Dziś rozmowa z 16 Nel i zdjęcia wykonane […]

Zostaw komentarz

Dla weryfikacji, podaj brakujący składnik (liczbę) działania matematycznego: Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.